Na tytul mnie nie stac Songtext von wariacje.pl mit Lyrics, deutscher Übersetzung, Musik-Videos und Liedtexten kostenlos auf Songtexte.com UWAGA NA WETERYNARZA Z MIEJSCOWOŚCI SŁOMNIKI W MAŁOPOLSCE Warszawa- nie polecam lecznicy "Fiolka" na Saskiej Kępie. By BarbaraMaria, July 11, 2010. 3 replies; Chciałabym kupić kocura devon rex, ale cena 1000-2000 nie wchodzi w grę. Szukam osób, które sprzedają koty "bez rodowodu"(max 700 zł). Zapewne będą głosy, że kot bez rodowodu to nie jest kot rasowyWiem jednak, że można kupić kotki w taki sposób. Dzięki za odpowiedż. cash. 3Podziel się:Mieszkający w Krakowie Ryszard W. poprosił Leszka M. o zabicie swojego psa. Mężczyzna w zamian za wódkę spełnił jego prośbę. Teraz grozi im więzienie.(Wikipedia, Jon Radoff and Angela Bull) Z weterynarzem bywa podobnie, jak z lekarzem leczącym ludzi. Kluczowe jest zaufanie pacjenta (w tym wypadku także opiekuna) do specjalisty. Liczą się również: kompetencja, empatia, sposób przekazywania informacji dotyczących stanu zdrowia i przebiegu kuracji, udzielanie wyczerpujących odpowiedzi na wątpliwości oraz pytania pacjenta. Kiedy zmienić weterynarza? Oto rzeczy, które powinny wzbudzić twoją czujność. Powód nr 1: Masz wrażenie, że weterynarz cię „naciąga” Na wstępie wyjaśnijmy sobie jedną kwestię: to nie tak, że podważamy misję zawodu weterynarza czy empatię w stosunku do zwierząt. Niestety, w każdej grupie zawodowej zdarzają się przypadki niekompetencji połączonej z chęcią zarobku za wszelką cenę. To dotyczy także weterynarzy. Nie namawiamy do zbytniej podejrzliwości, zwłaszcza, że zwykle to weterynarze często opowiadają o skąpych opiekunach, którzy skąpią na podstawowe badania zwierzaków, a jednocześnie oczekują profesjonalnie postawionej diagnozy. Kiedy jednak zmienić weterynarza? Jeśli jednak masz poczucie, że lekarz cię zwodzi, zleca kolejne badania, unika postawienia konkretnej diagnozy, namawia na dodatkowe analizy i każe wracać na kontrole nawet, jeśli czujesz, że nie są one koniecznie, uważaj. W takiej sytuacji najlepiej skonsultować się z innym specjalistą, przedstawić historię choroby, przyczynę wizyty oraz wszelkie dotychczasowe badania i zasięgnąć porady. To pomoże ci odzyskać ogląd sytuacji. Powód nr : Twój kot panicznie boi się weterynarza Koty-aniołki, które zachowują się u weterynarza jakby nigdy nie chciały wychodzić z gabinetu, to naprawdę rzadkość. Jeśli jednak twój pupil jest niewychodzący, a transporter kojarzy mu się głównie z wyjściami do lecznicy i widząc taki przenośny sprzęt, wpada w kompletną panikę – warto zastanowić się nad przyczyną. Oczywiście może być tak, że mruczek zwyczajnie nie pała miłością do transportera lub nie jest fanem przebywania w pomieszczeniach innych niż swoje cztery kąty. Jeśli jednak masz do czynienia z panicznym lękiem już w domu oraz w poczekalni u weterynarza… Może być tak, że jedną z przyczyn może być niedopasowanie mruczka i leczącego go specjalisty. Takie rzeczy się zdarzają. Futrzaki nie reagują na wszystkich ludzi jednakowo – jednych lubią bardziej, innych mniej. Dotyczy to także weterynarzy. Powód nr 3: Brak komunikacji i wskazówek dla opiekuna Dobry weterynarz pamięta, że w pakiecie z kotem otrzymuje podczas wizyty także… jego opiekuna! Kojenie emocji człowieka, nie tylko zwierzaka – to zdarza się naprawdę empatycznym specjalistom (przyznaję, że przy ostatnim pobieraniu krwi do rutynowych badań mojego kota, potrzebowałam więcej uwagi specjalisty niż sam pacjent ? ). Jeśli jednak lekarz: nie wyjaśnia ci, w jaki sposób opiekować się chorym kotem… nie odpowiada na pytania i wątpliwości, jak go pielęgnować… zbywa cię połsłówkami, gdy chcesz się upewnić, czy postępujesz właściwie ze swoim futrzakiem… …przemyśl, czy to nie moment, kiedy warto zmienić weterynarza. Nie wiem czy mnie na ciebie stać? Zastanawiam czy nie za wiele ode mnie wymagasz. Ja, choć może nie wygląda na to,nie jestem aż tak zasobny, aby stać mnie było na twoje utrzymanie. A tych chcesz coraz więcej i więcej. Żebyś przynajmniej o mnie zadbała. Żebyś o mnie tak częściej niż raz na cztery lata przypominała sobie, o moim istnieniu, to może jeszcze bym cię mógł znieść. Ale tak? Mówisz tylko: daj, daj… A ja skąd ci wezmę jak nie ma. Piszesz do mnie tylko jak chcesz pieniędzy. A ja tak czasem chciałbym dostać od ciebie jakiś najmniejszy dowód tego, że moje skromne istnienie ma jakiekolwiek dla ciebie znaczenie poza tym finansowym się tobie przyglądam i zastanawiam się czy ja jestem tyko dla ciebie poddanym ,czy ty też mnie tak kochasz jak wmawiasz mi żebym ja cię kochał i bezgranicznie ci wierzył. I ja, jak jakiś głupi ci wierzyłam. W szkole, na akademiach, w harcerstwie, w innych szalonych organizacjach… Wierzyłem w ciebie i ufałem ci. Miałaś się mną opiekować. A teraz, gdy tylko chcę coś od ciebie,gdy tylko coś wymagam za moje pieniądze i poświęcenia, ty od razu się obrażasz i zaczynasz do mnie pisać smutne i czasem wrogie listy. Ja uczyłem się, potem pracowałem i płaciłem na twoje zachcianki. I przez całe moje życie słyszałem tylko, że jesteś w kryzysie i nie mamy pieniędzy. Bo to jest tak, że jak ty wydajesz toja nie mogę się sprzeciwić, ale jak zabraknie ci kasiorki na twoje liczne zachcianki to winni jesteśmy wszyscy. Wszyscy ci płacą, choć tak niewielu ma do ciebie dostęp. Nie, nie jestem zazdrosny. Ja rozumiem, że bardziej kochasz tych,co po trupach do celu. Takich, co to potrafią z powodzeniem trwać na posterunku,aby cię wspierać. I choć wiatry historii wciąż wieją z różnych kierunków oni zawsze jakoś tak potrafią się ustawić, że niosą flagę z twoim imieniem zawsze pod wiatr. Tyle lat ci się przyglądam i mam wrażenie, że przy tobie, tam w wielkich domach i pałacach wiąż ci sami są przy tobie adoratorzy. A ja, jak wielu, mam cię kochać tak raczej platonicznie, z daleka. Kochać i płacić. Bo twoje utrzymanie nie jest wcale takie tanie. No dobra, może bym jeszcze zniósł to,że muszę wykładać coraz większe pieniądze na twoje utrzymanie gdyby chodziło tylko o ciebie. Może jakoś bym przeżył tych, co są przy tobie najbliżej, którzy cię reprezentują. Ale naprawdę wnerwia mnie, że mam za swoje ciężko zarobione pieniądze utrzymywać armię pasibrzuchów, których jedyną kwalifikacją do tego żeby być blisko ciebie i twojego stołu jest to, że są kogoś wujkiem, stryjkiem,siostrą, bratem, szwagrem, pociotkiem, znajomym… No naprawdę, czy ty nie przesadzasz w szastaniu pieniędzmi tych, którzy co miesiąc ci płacą ogromne pieniądze na twoje utrzymanie? A żebyś coś w zamian miała do zaoferowania? Alenie! Ty tylko każesz się brać do roboty, zaciskać zęby, zaciskać pasek… i robić, tyrać by płacić i tak do późnej starości. Nawet jak zachoruję, to na początku wyciągasz do mnie rękę po pieniądze, a potem łaskawie coś tam zrobisz, by raczej podtrzymać moją egzystencję, a nie wyleczyć. Ja naprawdę nie rozumiem jak tak można. Wmawiasz mi od dzieciństwa, że ty jesteś dla mnie najważniejsza, a okazuje się, że jestem dla ciebie tylko płatnikiem. Tym, który zapewnia ci byt. Dobrym tylko do czasu aż przestanę płacić. Wtedy szybko stanę się wichrzycielem, przestępcą,może nawet terrorystą. Bo ty jesteś okrutna dla tych, co nie chcą płacić na twoje zachcianki. Ty jesteś pazerna, bo jakbyś inaczej utrzymała siebie i ten wielgachny dwór, który de facto jest częścią ciebie. I dlatego, gdy patrzę na ciebie Polsko, władzo moja państwowa, gdy patrzę na twoje barwy i symbole wyznaję ze smutkiem, że mnie na ciebie nie stać. Ja jestem za biedny a ty chcesz żyć za bogato. No po prostu mnie na ciebie nie stać, Polsko.

nie stac mnie na weterynarza